fbpx

Dzienniki z podróży, czyli Barcelona po mojemu, cz. 3

Nikt nie zrozumie, jak pięknie jest podróżować, dopóki nie powróci do domu i nie położy swej głowy na starej, znajomej poduszce.

Lin Yutang

Ostatni dzień

Czas pożegnać Barcelonę, lecz już wtedy wiedziałam, że nie na długo. Wychodząc po raz kolejny na Rambla del Raval czułam radość pomieszaną ze smutkiem.

Na śniadanie udaliśmy się do Baluard Barceloneta na Carrer de Provença — cudownej piekarni, mieszczącej się w hotelu Praktik Bakery. Najciężej było wybrać coś konkretnego spośród całego bogactwa świeżych wypieków, jakie oferuje to miejsce.

Po śniadaniu wybraliśmy się na ostatni spacer po Barcelonie. Chciałam zapamiętać wszystko jak najmocniej tylko się da: od uśmiechów posyłanych nam przez mieszkańców, poprzez rządki ulicznych kawiarenek, zaskakującej architektury i palm, wyrastających w najmniej oczekiwanych miejscach, aż do tego niezwykłego klimatu życia, umiarkowanego pędu — bo w Barcelonie, jak w każdym dużym mieście, ludzie się spieszą, ale tu, wydaje się, robią to z tym charakterystycznym dla siebie luzem. Jakby wiedzieli, że spokojnie, za chwilę to wszystko będzie bez znaczenia, bo wieczorem i tak wszyscy spotkamy się przy lampce wina.

Nam nie było już dane spędzić kolejnego wieczoru w ten sposób, ale na drugą kawę zatrzymaliśmy się w ogródku na Placu Katalońskim. Tego dnia było trochę chłodniej, ale wokół nas rozstawione były kominki, które nienachalnie otulały swoim ciepłem. Moją uwagę zwrócił jeden chłopak, siedzący stolik dalej. Był sam i, pochylony nad grubym notatnikiem, pisał coś w ogromnym skupieniu. Na szyi miał przewieszony analogowy aparat fotograficzny. W pewnym momencie przekreślił całą zapisaną stronę i, jak gdyby nigdy nic, zaczął spokojnie pisać na kolejnej. Wyobraziłam sobie, że, podobnie jak ja, próbował zamknąć Barcelonę w kilku notatkach w swoim skórzanym zeszycie i kliszy aparatu. Wyglądał, jakby nie musiał się długo zastanawiać nad tym, co chce napisać. Ja także już wtedy wiedziałam, co na pewno będę chciała opowiedzieć na kartkach mojego notesu, a potem w polu tekstowym WordPressa. Wiedziałam też, co będę chciała zostawić tylko dla siebie jako sekret, dzielony z Barceloną.

Recommended Articles

2 Comments

  1. Barcelona to moje wielkie marzenie, jesienią, na weekend, ahh, doczekam się ;-). Korzystając z Twojego wpisu na pewno zahaczę o parę dodatkowych miejsc 😉

    1. Polecam serdecznie! Ja się totalnie zakochałam w tym miejscu i też już się nie mogę doczekać, żeby tam wrócić <33 A jak już będziesz, to polecam się tam po prostu... zgubić 🙂 I chłonąć to miejsce na maksa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *