Jest druga połowa kwietnia i zaczyna się kolejny miesiąc, kiedy siedzimy zamknięci w domach, a na świecie panuje chaos. Chciałabym, żeby była to tylko wizualizacja jakiegoś filmu, lecz niestety — to nasza obecna rzeczywistość. Podejrzewam, że coraz mniej chce Wam się oglądać, a coraz bardziej wyjść na zewnątrz, spotkać ze znajomymi, polecieć gdzieś, chociażby na weekend. Mnie też.

Jest jednak jeden szczególny rodzaj seriali, który, nie wiem, jak na Was, ale na mnie działa ZAWSZE. Warunek jest jeden: tam musi być ciepło i jasno. Dający się odczuć z ekranu upał, piękne, miękkie światło, wspaniałe krajobrazy wybrzeża czy miejskiej dżungli w letnim wydaniu i już mamy +1000 do przyjemności. Każdy z seriali poniżej idealnie spełnia ten warunek, a do tego… no właśnie, zapraszam do lektury 🙂

1. Euforia

Jeżeli jeszcze nie udało Wam się obejrzeć tego serialu, to teraz jest na to idealna okazja. Na pewno słyszeliście, że przemoc, narkotyki, dużo seksu i skrajności, że może przesadzony, a nawet oderwany od rzeczywistości (oby). Dlatego zdecydowanie warto się za niego zabrać i samemu ocenić. Postacie wykreowane w Euforii są niesamowicie rozbudowane i żywe. Każda z nich ma swój odcinek, gdzie przeplatają się przeszłość z teraźniejszością i kiedy już masz opinię o którymś z bohaterów, zostajesz oblany kubełkiem wody. W Euforii nic nie jest oczywiste.

Złożoność fabuły to nie jedyna cecha tego serialu. Osobiście jestem zakochana we wszelkich ujęciach, które przepięknie pokazują, co dzieje się w głowie postaci w danym momencie, a do tego idealnie dobrana muzyka (Labrinth). Moimi ulubionymi momentami są te z historią Jules (i cudowne Forever — posłuchajcie koniecznie! <3) oraz impreza halloweenowa (tam z kolei rozdzierający Bronski Beat).

2. Wielkie kłamstewka

Okej, tutaj może nie do końca słonecznie, ale wciąż Kalifornia i wciąga mocno 😉

Zacznę od pięknej scenerii — spacery nad oceanem, wielkie domy na samym wybrzeżu no i ogólnie już przy samej czołówce moje serduszko przyspieszało (także za sprawą Michaela Kiwanuki i jego Cold Little Heart). Niestety losy głównych bohaterek są zdecydowanie mniej piękne. Każda z nich zmaga się z własnymi demonami, choć na pozór wiodą idealne życie. Serial dotyka takich problemów, jak: nieprzetrawiony rozwód, pomimo ułożonego od wielu lat życia z kimś innym, przemoc domowa, gwałt czy godzenie zawrotnej kariery z macierzyństwem. W pierwszym sezonie przewijają się dwa wątki — jeden bardzo rozbudowany, możemy na bieżąco śledzić losy bohaterów, natomiast drugi — ledwo widoczny, pojawia się znienacka po to, żeby zaraz znowu ustąpić miejsca temu pierwszemu i przez większość sezonu nie wiadomo, o co chodzi. Drugi sezon zostaje wzbogacony o… kolejne problemy, z jakimi bohaterki muszą się zmierzyć.

Te, dosyć dramatyczne, losy postaci prowadzone są jednak spokojną, jednostajną narracją, co daje nam ciekawy balans. Ja miałam wrażenie bycia obserwatorką czyjejś codzienności, a nie nakręconego z werwą serialu.

3. Słowo na L: Generacja Q

Najbardziej słoneczny z całej trójki. Od razu powiem, że nie oglądałam jeszcze pierwowzoru, ale zamierzam nadrobić zaległości w najbliższym czasie.

To, co uwielbiałam w tym serialu, to cudowna atmosfera bezinteresownej przyjaźni i ogromna swoboda głównych bohaterek. Serial opowiada przede wszystkim o związkach LGBT, ale znajdziemy tam także kilka innych, bardziej szczegółowych wątków. Różnorodność, fantazja, śmiałość czy ta swoboda, o której już wspomniałam, eksplodują tam na każdym kroku, co sprawia, że serial ogląda się po prostu fajnie i lekko. Według mnie jest to bardzo dobry sposób na przełamywanie tabu, którym temat homoseksualizmu wciąż niestety w wielu kulturach jest. Twórcy serialu natomiast jakby wzruszają ramionami, mówiąc, że jest, jak jest i totalnie odczepiają ten motyw od jakiejkolwiek negatywnej narracji kulturowej. No, prawie.

Przyjemna, kolorowa scenografia i ciekawa muzyka (szczególnie podczas scen erotycznych) są dodatkowym atutem. No i właśnie, sceny erotyczne — myślę, że serial jeszcze lepiej jest oglądać z drugą połówką 😉

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *